Rok 2008 był początkiem fascynacji, która przerodziła się w moją codzienną pracę. Nigdy nie myślałam, a ni nawet nie chciałam się zajmować ikoną jako taką. Ta miłość rodziła się powoli. Początki były trudne, a nieuzasadnione niczym w padanie zachwyt nad swoją pracą dość częste. Miałam oczy zamknięte na piękno. Dopiero doświadczenie zebrane w moskiewskiej pracowni otworzyło mi oczy. I tak z szeroko otwartymi oczyma próbuję odkryć ikonę co z nieba spada.

„Ikona nie może powstać dlatego, że artysta chce, by powstała. Ikona rzeczywiście spada z nieba. Jeżeli nie jest nam dana z góry, to w ogóle nie powstanie.

Malarz nie może sobie powiedzieć, że ma taki temat i namaluje taką ikonę. To nie jest w jego mocy. ”

Jerzy Nowosielski